Samo słowo śmierć budzi w większości z nas negatywne emocje, ponieważ nieodzownie wiąże się w naszym umyśle z końcem. Kojarzymy ją z faktem przemijalności i nie godzimy się na to, że nasze ziemskie życie dobiegnie końca, a my stracimy to, co teraz posiadamy? A co, gdybym w tym miejscu powiedział ci, że zyskasz więcej, niż stracisz? Czy śmierć nie byłaby już taka tajemnicza i straszna? Co, gdybym przytoczył tu dowody przemawiające za tym, że to ty wybierzesz swój los po śmierci? Co, gdyby nagle okazało się, że nie los, nie wyższa decyzja, a nie okrutny przypadek będzie decydował o tym, co się z tobą stanie, a ty sam? Masz świadomość tego, jak wielką istotą jest człowiek? Jeżeli jeszcze nie, zaraz się przekonasz.

Wpierw udowodnijmy, że jesteś nieśmiertelny

Spora część osób myśli, że nauka i wiara nie idą w parze, a to duży błąd. Spójrzmy, chociażby na Einsteina, który opracował zasadę zachowania energii. Ten wielki uczony odkrył coś, czego do dzisiaj nikt nie obalił. Coś, co uznaje się za fundamentalną zasadę istnienia wszechświata- nic nie znika. Naprawdę. Cały świat jest zawsze w równowadze i nic nie pojawia się znikąd, nic nie znika, a jedynie wszystko zmienia formę. Materia może zmieniać się w energię, energia może mieć różne rodzaje, ale obowiązuje niepodważalna stała- zasada zachowania energii. Żadna informacja nie ma prawa tak po prostu przestać „być”. Jak pewnie się domyślasz, ty, ja i każdy inny człowiek jesteśmy wielkimi nośnikami informacji. Samo nasze „ja” to więcej danych niż jest w stanie przechować najwydajniejszy komputer, ponieważ na „ja” składają się nie tylko wspomnienia, ale także wpojone nam definicje, skojarzenia, powiązania, uczucia, schematy postrzegania, nasze cechy i ich nasilenie, dane o naszych pragnieniach, o marzeniach i o tym wszystkim, co czai się głęboko w podświadomości. Nasze „ja” nie ma prawa tak po prostu zniknąć.

 

Po drugie, jeżeli jesteś sobie w stanie wyobrazić coś nieskończonego i wieczność, znaczy to, że musi ona istnieć. Ludzki umysł nie bierze bowiem niczego „ot tak ” i nie stwarza zupełnych nowości, tylko bazuje na tym, co jest i to łączy. Prosty przykład- nie wyobrazisz sobie nowego koloru. Nie wyobrazisz go sobie, bo dla nas takowego nie ma. A skoro taki pozornie prosty twór jak człowiek może sobie wyobrazić wieczność, czemu ma ona nie istnieć? Spróbuj jeszcze wyborazić sobie absolutne „nic”. Da się? Nie sądzę. Nauka mówi często, że śmierć to definitywny koniec, że nie ma po niej nic… a czy w ogóle istnieje coś takiego jak koniec? Widziałeś kiedyś jakiś koniec, ale taki absolutny i definitywny? Nie, ponieważ nic się nie kończy, a jedynie się zmienia. Zresztą, wedle teorii wielu fizyków, czas nie istnieje, więc nie możemy mówić o żadnym końcu. Ujmę to w ten sposób- zmiana jest nieodłącznym elementem wszechświata, a jakbyś chciał nasz świat „pokroić” to nigdzie nie znajdziesz odliczonych sekund i czasu- znajdziesz tylko zmiany. Sekundy, czas, w ogóle cała matematyka są dla nas tylko sposobem wyrażania rzeczywistości i to my je wymyśliliśmy. Tak jak słowa. A świat nie funkcjonuje liczbami, lecz prawami. Ma pewne stałe, które człowiek widzi i opisuje, ale nikt nawet nie wie, czym jest i skąd się wzięła stała. Tak jak to powiedział Heraklit- zmiana jest jedyną stałą. Albert Einstein powiedział zaś- „Czysto logiczne rozumowanie nie da nam żadnej wiedzy o realnym świecie”. I miał w tym rację- logika to znów domena wymyślona przez ludzi i na potrzeby ludzi. Logika mówi, że paradoksy nie mogą istnieć, a ja znam ich dziesiątki. I to takie, które są fundamentalne dla wszechświata. Przykładowo- „Nic to coś”. Dobre jest też wspomniane wcześniej twierdzenie Heraklita. Logiczne i czysto naukowe, sceptyczne podejście nie daje nam nawet odpowiedzi na najważniejsze dla ludzkości pytania, przykładowo o sens i pochodzenie życia. Teoria ewolucji jest wyjaśniana tak, że wszystko dzieje się przez przypadek, a tymczasem nawet w ewolucji widzimy cel i konkretne zamierzenie- rozwijać się. Skąd to się wzięło?

[h2]Następnie wskażmy na to, że jesteśmy absolutem[/h2]

Niezależnie od tego, czy zwiesz to „Bogiem”, „Stwórcą”, „Kreatorem” czy „Absolutem”, niezależnie od tego, czy wierzysz w jego formę osobową, czy nieosobową, musisz uznać, że wszystko ma przyczynę i cel, a pierwotnym celem i początkiem musiała być jakaś myśląca siła. Pytanie brzmi „Co było w takim razie przyczyną przyczyny?”. Tu dochodzimy do paradoksu- przyczyną pierwszej przyczyny była ostatnia przyczyna. Innymi słowy, świat nad nami, ten, z którego powstaliśmy my, ma nad sobą wyższy, a ten wyższy ma jeszcze wyższy…i tak w nieskończoność. A najwyższy został zrodzony przez najniższy. Wiem, że jak na razie brzmi to, jak brednie szaleńca, ale uwzględnij fakt, że czas nie istnieje. Nie ma „teraz”, nie ma „jutro” ani „wczoraj”. W skali wszechświata wszystko dzieje się po prostu na raz. To my, ludzie jesteśmy stworzeni tak, że widzimy fragmenty. Wszystko dzielimy sobie na mniejsze części i na raz możemy widzieć ograniczoną ilość „całości”, więc mamy też podział czasowy. Po zapoznaniu się z teorią dziesięciu wymiarów, w których czwartym jest czas, a dziewiątym „wszystko”, zacząłem rozważać nad tym, jak małymi istotami jesteśmy, a jednocześnie ogromnie wielkimi. Kolejny paradoks. Jak widzisz, to paradoksy tak naprawdę opisują realia. Wspomnę tu o bardzo ciekawym eksperymencie- naukowcy razili impulsem elektrycznym rękę pacjenta i mierzyli superdokładnym zegarem atomowym czas, w jakim odczuje ból. Co się okazało? Nieświadomy tego, kiedy zostanie porażony, odczuwał ból mikrosekundę przed porażeniem. W innym eksperymencie naukowcy pokazywali uczestnikom badania emocjonalnie naładowane obrazy i mierzyli czas reakcji. Wyniki były następujące- na milisekundy przed pokazaniem obrazu przedstawiającego jedzenie, mózgi badanych, a konkretnie rejony kontrolujące głód, rozbłyskały aktywnością. Jest to dowód na to, że czas nie istnieje, ponieważ każdy z nas go nagina. Zresztą, każdy chyba wie o tym, że czas płynie wolniej, kiedy robimy coś niemiłego, niż podczas zajęć przyjemnych- jest to uwarunkowane tym, że to MY mamy w kontroli czas, a nie on nas. Wydaje się to śmieszne, ale tak jest. Inny dowód- 40% ludzi twierdzi, że choć raz w życiu miało proroczy sen. Inny przykład- deja vu. Uczucie, że coś już było, przy jednoczesnej świadomości, że robimy to pierwszy raz. Tak, tak- to też dowód na to, że wszystko jest całością, a podział na „teraz i jutro” to kwestia ograniczonego ludzkiego umysłu. Ale najlepszy moim zdaniem dowód na to, że my jesteśmy bogami swego losu tkwi w dualizmie korpuskularno falowym. Ależ trudna nazwa, prawda?! Chodzi w nim o zjawisko zaobserwowane dzięki temu eksperymentowi: przepuszczając atomy przez wąską szczelinę na siatkę, która je wyłapuje, uzyskujemy obraz pionowej linii. Tak zachowuje się cząstka. Z kolei przepuszczając falę, uzyskamy wzór konwekcyjny (kilka pionowych kresek różnej grubości). Fizycy, przepuszczając przez szczelinę światło (którego nośnikiem są fotony, więc uznano je za cząstkę) spodziewali się zobaczyć kreskę, a uzyskano wzór konwekcyjny. I wtedy pojawiła się zagwozdka, albowiem w grę wchodziły pojedyncze fotony i nie sposób było wyjaśnić, jak mogły zrobić coś takiego. Zachowywały się jak fala. Postanowiono zbadać zjawisko i umieszczono przed, jak i za szczeliną urządzenie rejestrujące zachowanie fotonów. I wtedy zaczęła się magia- fotony zachowały się jak cząstka. Eksperyment ten oczywiście wielokrotnie powtarzano i za każdym razem foton nieobserwowany tworzył wzór konwekcyjny, a obserwowany- kreskę. Wnioski- foton wie, że jest obserwowany, bądź sam fakt obserwacji zmienia rzeczywistość. Przyjęto tę drugą możliwość, wszak u fotonów mózgu nie wykryto. W sumie to dla mnie oczywistość- czym byłaby konkretna rzecz, gdybym ja jej nie nadał znaczenia? Świat bez ludzi byłby tylko zimną materią, bez znaczenia i treści. To my tworzymy znaczenia, nadając je wszystkiemu. To my w konsekwencji tworzymy świat. Pomyśl tylko- dla jednego łóżko jest znienawidzonym miejscem, bo spędził w nim już tydzień, chorując, dla drugiego to świątynia, bo od tygodnia śpi ledwie po 4 godziny. To dalej to samo łóżko, jednak dla każdego jest inne. Rzeczywistość mamy jedną, jednakowoż mamy ich wiele, bo każdy ma swoją oddzielną. Każdy jakoś inaczej postrzega wszystko. Każdy ma swoje poletko, jak to się mówi. Pomyśl o tym, jak zorganizowane, celowe i sensowne są wszystkie nasze działania- dążymy do szczęścia, unikamy bólu, chcemy miłości, akceptacji, zaspokojenia fizycznego… każdy do czegoś dąży! Skąd się wzięła w nas ta chęć, ten program, który wyznacza nam kierunek? Skąd w ogóle wziął się pomysł na to, żebyśmy istnieli i skąd pomysł na to, żebyśmy mieli takie, a nie inne formy? Jedyną odpowiedzią jest- wszechświat zawiera wszystko. Każdą możliwość i każdą jedną potencjalność, zespolone w całość. Nie od dziś astrofizycy wiedzą, że alter- rzeczywistości jest bardzo dużo. Większość jest zdania, że wymiarów jest nieskończoność. I znowu nauka potwierdza to, nieskończoność istnieje. Gdzieś jesteś właśnie bogaczem, gdzieś indziej spełniasz inne marzenia- każda wersja po prostu jest. A nam dane jest przeżyć jedną z nieskończoności możliwych. Całość tego, co istnieje, jest niewyobrażalnie wielka i monstrualnie wręcz zadziwiająca. A my? My jesteśmy częścią tej całości. Pomyśl, jak idealnie wszystko jest zgrane. Wszystkim rządzi siła. Moim zdaniem ta siła to absolut, zespolona suma naszych świadomości. Nasz duch. Istotą ludzi jest to, że dążą do całości- my jesteśmy odrębni, a tworzymy coś całościowego. Jesteśmy jednostkami składającymi się na „wszystko”.

[h3]A teraz w końcu sobie odpowiedzmy[/h3]

Tak więc co będzie po tej śmierci? Co tylko chcesz. To ty sobie wybierzesz. To ty wyznaczysz. Na razie żyjesz w ciele, a i tak masz w nim miliony możliwości. Niestety ciało jest też ograniczeniem. Ale kiedy już go nie będziesz mieć- wszystko stanie się możliwe. Wyobraź sobie świadomy sen (sen, w którym wiesz, że śnisz i możesz tworzyć myślą, co tylko zechcesz, a także kontrolować przebieg marzenia sennego). Twoje ciało spokojnie leży, a ty jesteś w świecie stworzonym tylko przez siebie! Nie masz ciała (bo jesteś w świecie myśli), ale nadajesz myślami intencję mówiącą, że chcesz je mieć, no i tak też się dzieje. Ale równie dobrze można (o ile dobrze opanujesz technikę świadomego śnienia) nie mieć ciała albo wcielić się w drzewo czy coś innego. To twój świat i to ty go tworzysz, bo nie ogranicza cię już żadna fizyka. Tak samo będzie po śmierci- duchowa cząstka nas, która nigdy nie umiera, będzie mogła robić, co chce. Po śmierci można pójść do raju, takiego jak ty sobie go wyobrazisz. Można się podłączyć do zbiorowej świadomości i być częścią czegoś większego. Można dryfować po tym świecie… aż w końcu, kiedy chcesz, można wrócić na ziemię w innym ciele. Zastanów się- mamy niezliczone opinie osób, które widziały duchy, ale mamy też przypadki śmierci klinicznej i osoby, które twierdzą, że były w niebie. A na dokładkę wspomnienia z poprzednich żyć dowodzące reinkarnacji i osoby, które doświadczyły OOBE i twierdzą, że po śmierci idziemy do innego planu astralnego. Każdy kłóci się z każdym mówiąc „Nie, to moja wersja jest słuszna”, ale jak zwykle zapominamy, że wszystko jest całością- każda wersja jest zatem słuszna. A kto to będzie kontrolował? Tylko ty. Bo tylko ty masz prawo władać swoim światem i go tworzyć. Po śmierci pękną absolutnie wszystkie ograniczenia. Nie będzie już nic, co mogłoby przeszkadzać. My- wolne dusze- będziemy się unosić, tam gdzie chcemy i robić to, co chcemy. Zauważyłeś, że to ludzka chęć determinuje wszystko? To my, przez to, że czegoś chcemy, działamy, budujemy, staramy cele… stworzyliśmy miasta, dzieła kultury, domy, rodziny, związki… ten świat jest wypadkową tego, że ludzie czegoś chcieli. Tu na Ziemi nic na początku nie było dla nas przyjazne, z resztą dalej w większości wypadków nie jest, a zobacz, jak się rozwinęliśmy! Nie ma przed ludźmi granic. Gdy coś jest niemożliwe, przychodzi ktoś, kto tego nie wie, no i dokonuje tej rzeczy. Jedyna, najważniejsza, najwspanialsza prawda, jaką chcę każdemu w tym artykule przekazać, brzmi: Nie bójcie się śmierci. Zajmijcie się życiem i dbajcie o nie. Róbcie wspaniałe rzeczy i cieszcie się szczęściem, na które zasługujecie. To my tworzymy absolut. My, ludzie wszystko napędzamy. Pewnie w kosmosie żyje jeszcze więcej istot rozumnych i to z nimi jesteśmy połączeni, bo ich świat i nasz się na siebie nałożyły. Wszytko, z czym teraz mamy do czynienia, cała fizyka, w której nas umieszczono, to wszechświat wspólny. Ale pamiętajmy o tym, że każdy z nas ma też osobny, indywidualny świat- jest nim on sam. I na tym poletku każdy ma absolutną władzę.

 

Co będzie po śmierci? Dokładnie to, czego TY chcesz!

Co będzie po śmierci? Dokładnie to, czego TY chcesz!