Nie raz i nie dwa, odwiedzając fora, czy strony internetowe związane z duchowością, czy ezoteryką, spotykamy się z określeniem “prawo trójpowrotu” lub ostatnio popularne “prawo przyciągania”.

 

Czytamy że wszystko co uczynimy wraca do nas zwiększone po trzykroć.
Myślimy więc; super, będę czynić tylko dobro, a ono wróci do mnie i to zwielokrotnione.
Idziemy więc ulicą i widząc grajka wrzucamy do jego futerału 20 złotych. Teraz wystarczy poczekać, aż nasze pieniądze przybędą z powrotem w kwocie 60 złotych.
 
prawo przyciągania
 
Czy tak to działa? No nie.
Po pierwsze grajek wykonywał jakąś pracę, grał. A my biernie czekamy. Po drugie, wykonaliśmy tę czynność z czystej kalkulacji, a nie z przekonaniem że czynimy słusznie, bo grajek pięknie gra.
Dajemy więc żebrakowi 20 złotych. On nic nie robi, a jest tak zimno i współczujemy mu. To jest emocja, więc pieniądze same powrócą.
I znowu nie.
Podświadomie większość z nas jest przekonana, że żebrak i tak je przepije, bo sam sobie zasłużył na len los, jaki ma.
Jak więc to prawo działa?
Ano praktycznie wcale, jeżeli się mu bliżej przyjrzeć.
 
Pierwszym, i najważniejszym, determinującym czynnikiem, jest nasze wewnętrzne poczucie sprawiedliwości emocjonalnej.
 
Najprościej ująć to stwierdzeniem, że każdy raj, jest czyimś piekłem.
 
Modląc się za kogoś bliskiego, jesteśmy święcie przekonani, że czynimy dobro, mówiąc w modlitwie “i spraw żeby ten Kowalski, zmądrzał i wrócił na właściwą drogę!”. Ale czy ta droga jest właściwa dla Kowalskiego?
“Spraw żeby Anka się ogarnęła i wygoniła z domu tego pasożyta, swojego męża”. Ale czy zastanowiłaś się, że to co ty uważasz za pasożytowanie, może być dla Anki nie tylko do przyjęcia, ale nawet cenione. Nie mam tu na myśli przypadków kiedy hipotetyczna Anka, chodzi z posiniaczoną buzią, za sprawą męża właśnie.Chodzi o sytuacje, gdy przykładowo, to mąż siedzi w domu, a Anka robi karierę. To może jest dla ciebie czytelniku złe, ale Anka w tej sytuacji być może czuje się świetnie.
Nie to ładne co ładne, a co się komu podoba.
 
Co do nas wróci czyniąc takie wątpliwe dobro?
Tylko to, że ktoś równie zaślepiony sobą samym, wtrąci się w nasze szczęście, tyle że zwielokrotnione – trzy razy.

Inna strona tego medalu. Widzimy kogoś przykładowo znęcającego się nad słabszym. Pouczamy więc – czekaj, czekaj, i nad tobą ktoś się będzie znęcał! Niekoniecznie.
Jeżeli osoba która czyniła krzywdę jest święcie przekonana że robiła słusznie, to nie mając w sobie nic, a nic poczucia winy, jedyne co poczuje to zadowolenie. Jej moralność jest inna. Sprawiły to wzorce wyniesione z domu. Tam na porządku dziennym było kopnięcie psa, czy uderzenie dziecka. Panowało prawo, ten lepszy kto silniejszy.
Mając je dzień po dniu wpajane od maleńkości, nie wiedząc o tym, że istnieją inne wzorce, nosimy w sobie przekonanie, że nasz jest najlepszy, jedyny.
 
Ale tak właśnie działa magia! – ktoś powie.
 
Nie. Magia tak wcale nie działa. Owszem, może – o ile to jest twoim wewnętrznym wzorcem, co do słuszności którego jesteś święcie przekonany. Jednak w tym wypadku działa na ciebie. Tylko na ciebie.
 
Czyli co? Widząc ewidentne zło, nic nie robić? Oczywiście, że robić! Możesz się modlić za Ankę, ale wcześniej porozmawiaj z nią, zapytaj jak się czuje będąc głównym żywicielem rodziny. Może się okazać, że całe życie o tym marzyła. Spróbuj zrozumieć Kowalskiego, możliwe że on nie jest wcale złośliwy, może on tylko o coś walczy, o realizację swojego raju?
A grajkowi, lub żebrakowi, wrzuć te 20 złotych jeżeli cię zachwycił, czy wzruszył, ale nie myśl o tym, co zrobi z tymi pieniędzmi. Hojność jest wtedy kiedy jej nie uzasadniasz, nie kalkulujesz i nie rozliczasz.